Fachowy psycholog z Kraków. Sprawdzona pomoc psychologiczna w Krakowie.

POBRAŁY SIĘ DWA ZERA CZ. II

Tym razem, jak setki razy wcześniej i później rozejdzie się po kościach. Pewnie za parę minut albo parę godzin któreś z nich wykona jakiś pojednawczy gest i wszystko jako tako wróci do normy. Tylko że jeśli tak dzieje się często, w pewnym momencie ilość przejdzie w jakość. Spójrzmy więc na konsekwencje podobnych sytuacji.

Po pierwsze – obydwoje zużywają dużą część swojej energii na ciągłe sprawdzanie. Z napiętą uwagą śledzą jak jest w tej chwili? czy on jeszcze mnie kocha? czy jej jeszcze na mnie zależy? I wtedy oczywiście zawsze znajdzie się coś, co potwierdzi najczarniejsze przewidywania, jak choćby owa przesolona zupa Powiem więcej, nawet niektóre obojętne albo pozytywne uwagi mogą być odbierane jako negatywne. Załóżmy, że Gosia założyła nowy opałacz, zaś Andrzej, któremu się w nim sposobała, powie: ”0, masz dwuczęściowy kostium”. A ona-pewna tego, że nie jest dość zgrabna nawet na niego nie spojrzy i nie zauważy jego zadowolonej miny, tylko pomyśli: ”No tak, chciał mi delikatnie dać do zrozumienia, że nie powinnam pokazywać brzucha. Już mu się nie podobam”. Wobec nagromadzenia podobnych niezrozumień i nieporozumień obydwoje starają się unikać zapalnych tematów. W ich sytuacji takimi szybko okazują się wszystkie, które coś mówią o drugiej stronie. Inaczej mówiąc, w ogóle przestają ze sobą rozmawiać o sobie.

Po drugie – unikają zwłaszcza okazywania wszelkich oznak niezadowolenia. Andrzej na drugi raz głęboko się zastanowi, czy w ogóle mówić, że mu nie smakuje zupa. W efekcie Gosia będzie niewiele wiedzieć o tym, co on lubi, a czego nie, zaś Andrzej będzie tłumił swoje niezadowolenie i godził się z sytuacją, która mu nie odpowiada. Do czasu, ponieważ kiedy uzbiera się tego dużo i w różnych dziedzinach, jedno z nich pierwsze wybuchnie. Wtedy to drugie, które też zdążyło już nagromadzić sporo urazy i pretensji, odpowie tym samym. I zacznie się coś, czego obydwoje nie rozumieją: wielka awantura z błahego powodu.

Po trzecie – każda oznaka smutku, złości lub zniecieipliwienia Gosi jest odbierana przez Andrzeja jako sygnał, że to on zrobił coś nie tak, że ’’wszystko przez niego”. A Gosię może boleć ząb, mogły ją spotkać jakieś przykrości w pracy czy zdenerwować dzieci. I chce, żeby ją ktoś pocieszył albo chociaż wysłuchał, a tu ślubny najdroższy też już zdążył wpaść w przygnębienie bądź irytację pod wpływem jej minorowej miny. Więc traci chęć opowiadania temu ponuremu facetowi, co jej się dziś przykrego wydarzyło. To samo Andizej: miał męczący dzień albo boli go głowa, a Gosia już jest pewna, że ma coś do niej. Więc na wszelki wypadek nie odzywa się i schodzi mu z drogi. W ten sposób zamiast wspierad się nawzajem w drobnych i większych kłopotach, oddalają się od siebie.

Po czwarte – obydwoje czekają na jakieś potwierdzenie, dowartościowanie, przejaw uczucia drugiej strony, ale nie są zbyt skłonni wychylać się z tym sami. Nie zrobię tego, boję się, że mnie odtrąci – myślą. I tak czekają obydwoje, nieraz latami, coraz bardziej utwierdzając się w poczuciu, że są nieważni, niekochani, niezauważani.

Po piąte – unikają jak ognia wyjaśniania tego, co się między nimi dzieje. Każde z nich obawia się, że kiedy choćby piśnie coś na ten temat, dopiero wtedy druga strona zacznie się serio zastanawiać i niechybnie dojdzie do wniosku, że zrobiła życiowy błąd decydując się na ten związek. Jest w tym coś z myślenia magicznego (niektórzy nazywają to strusią polityką): jeśli nie dotknę tej chwiejnej konstrukcji, jest szansa, że się utrzyma: ale jak nieopatrznie ruszę, a jest to gmach wzniesiony z chybotliwych, nie połączonych ze sobą cegieł, to w ciągu paru sekund rozsypie się w gruzy.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.