Fachowy psycholog z Kraków. Sprawdzona pomoc psychologiczna w Krakowie.

Nauka dzieci – dalszy opis

Kiedy zjadamy nasze ciastka i rozmawiamy o różnicy między „zwykłym zgadywaniem” a „szacowaniem”, usuwam pozostałe ciastka i układam na stole dziesięć sznurów lukrecji w równoległych rzędach. Proszę uczniów, żeby oszacowali jaką długość ma jeden sznur i napisali odpowiednią licz- / bę na swej kartce. Szacunki wahają się od 15 do 36 cali, ale większość oscyluje wokół 24 cali. Kiedy biorę do ręki drewnianą miarkę, tak by każdy mógł patrzeć na nią i na lukrecję jednocześnie, szacunki coraz bardziej skupiają się przy 24. Debra niepokoi się, czy ma prawo zmienić swoją ocenę po porównaniu lukrecji z miarką, czy nie będzie to „oszustwem”. Dawid samorzutnie wyjaśnia koleżance: „Im więcej o czymś napraw- 212 dę wiesz, tym łatwiej możesz to coś trafnie oszacować”. Z własnej woli dokonuje też oszacowania, że dziesięć sznurów lukrecji starczy, by każdy z nas dostał „prawie po całym”. Udaję, że nie słyszę tej uwagi i proszę uczniów, by napisali, ile sznurów lukrecji według ich oceny trzeba na opasanie zewnętrznej krawędzi stołu. (Obwód blatu wynosi około 18 stóp.)

Debra chce zmierzyć brzegi miarką, ale przypominam dzieciom, że mamy się nauczyć jak najlepszego szacowania bez pomiaru. Kiedy dziewczynka pyta czy mierzenie nie jest „tak naprawdę” szacowaniem, doznaję tego, co czuje nauczyciel, kiedy uczeń dotrze do czegoś ważnego, co nie było przewidziane na danej lekcji. Odpowiadam jej, że z pewnością ma rację i że chcielibyśmy, by wszyscy doszli do tego wniosku, co ona, zanim zakończymy temat szacowania. Proszę też, by dla pamięci zanotowała swoje spostrzeżenie na bocznej tablicy, mówiąc, że później do niego powrócimy. Doraźnie wyjaśniam, że dokonywanie dobrych oszacowań bez użycia narzędzi pomiarowych jest często przydatne i że to właśnie usiłujemy teraz zrobić.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.